poniedziałek, 17 lutego 2014

Od Kenny'ego - Nowy uczeń

,,A więc teraz jestem tutaj - w obcym mi miejscu, mieście. Spaliłem za sobą mosty. Muszę przebywać w ludzkiej formie, co jest dla mnie uciążliwe. Zapisałem się do szkoły - po co?''
Przechadzałem się zamyślony po dziedzińcu szkolnym. Niedługo miała rozpocząć się moja pierwsza lekcja w nowej szkole. Usiadłem na ławce i wyciągnąłem dłoń przed siebie, tworząc w powietrzu niewielkie zawirowanie energetyczne koloru fioletowego.
,,Szkoła różnych istot? I tak wszyscy wyglądają jak ludzie... Niee, to pewnie moja wina. Moje umiejętności wykrywania magii są jeszcze w powijakach. Na pewno wszyscy tutaj są mądrzejsi ode mnie i ukrywają się za jakąś iluzją, żeby nie wzbudzać podejrzeń reszty mieszkańców miasta...''
,,A może są zwykłymi ludźmi i pomyliłem się? Po co zapisałem się do szkoły? Wykształcenie nie jest mi przecież potrzebne, jestem samowystarczalny, kurde... Wszyscy wydają się tutaj tacy posępni. Pewnie wyjdę na głupka po pierwszej konfrontacji z kimkolwiek...''
Dzwonek przerwał mi te puste, pseudo-egzystencjalne rozterki. Udałem się więc do budynku. Po chwili błądzenia zatrzymałem się pod jedną z sal lekcyjnych. Sprawdziwszy plan lekcji uznałem, że wszystko się zgadza - to moja klasa. Nikogo jednak nie było w pobliżu, co wydało mi się dziwne. Zapukałem do drzwi. Odzewu nie było, więc nacisnąłem na klamkę. Zamknięte.
,,Nie rozumiem. Może mi się przesłyszało z tym dzwonkiem? Albo mam zajęcia w innej sali i jak zwykle jestem niedoinformowany? Nietaktem byłoby spóźnić się na pierwszą lekcję...''
- Kogo szukasz, młody człowieku - rozległ się ciepły, damski głos.
,,Człowieku?''
Odwróciłem się, przybierając moją stałą minę - kompletnie przesłodzonego, uśmiechniętego i niewinnego dziecka. Stała przede mną kobieta o brązowych włosach za ramiona. W ręku trzymała podręcznik od przyrody. Pewnie nauczycielka. Była niska, lecz wciąż nie aż tak bardzo jak ja, musiałem więc lekko zadrzeć czoła, by spojrzeć w oczy mojemu rozmówcy.

- Proszę wybaczyć, nazywam się Kenny Shudō. Jestem z klasy 1-B.
- Ach, nowy uczeń - kobieta uśmiechnęła się. - Twoja klasa pierwszą lekcję ma dzisiaj odwołaną, przyjdź za godzinę. Możesz rozejrzeć się po szkole. Chętnie oprowadziłabym cię, ale mam teraz zajęcia.
- Dziękuję pani...
- Shuurei-senpai.
- Dziękuję, Shuurei-senpai.

Pogłaskało mnie po głowie i odeszła. Wzruszyłem ramionami i zgodnie z poleceniem nauczycielki skręciłem w losowy korytarz, by dalej eksplorować budynek. Zauważyłem automat z napojami.
,,Świetnie, gorąca czekolada!''
Po zamówieniu napoju kontynuowałem wędrówkę. w oddali dostrzegłem związaną Laylę a obok niej Kaname i jakiegoś nauczyciela. Jeszcze dalej za nimi stoi dziewczyna o zdziwionym wyrazie twarzy. Zamarłem w bezruchu, czekając na rozwój wydarzeń i wytężyłem swój wrażliwy, lisi słuch.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz